poniedziałek, 30 listopada 2009

Ogólne rozważanko.

Zacząłem rzucać palenie. Prawdopodobnie nie pierwszy i nie ostatni raz w życiu, jednakże mam irytująco wielka nadzieję że tym razem się uda i nie będę musiał codzienne rano budzić się z kapciowatym posmakiem kacopodobnym, tak jakbym od co najmniej roku nie mył zębów. Poza tym strasznie irytują mnie te rozkoszne ataki malutkiego kaszelku i niewydolność płuc podczas co porannego biegu do autobusu o 5:30 rano. Zapytacie: "Dlaczego w ogóle zaczynałeś palić?". Ano zacząłem bo tak wyszło, ale muszę przyznać że mimo względów zdrowotnych ja uwielbiam palić. Tylko nienawidzę tego co jest przed i po wypaleniu szluga, a jako człowiek niezależny, nie mógłbym przecież pozwolić na jakieś niekontrolowane uzależnienia, bądź rozdrażnienia spowodowane brakiem papierosa. Dlatego pierdolę - i rzucam.

Palenie do kawy rządzi. Palenie do piwa jeszcze bardziej. Tylko że palenie z nałogu już ssie. Nie wspomnę już o nakładach finansowych potrzebnych do szybkiego transportu ponad 2000 szkodliwych substancji do organizmu (nie oszukujcie się że tak nie jest), ani o permanentnie przypalonych końcówkach nerwowych w mózgu który dzięki temu ogłupiony krzyczy "PALIĆ!", żeby po wypaleniu udać rozluźnienie całego organizmu (Dosłownie! Jest stwierdzone przez specjalistów że po paleniu bardziej chce się kupę! AMAZING!), ani o tym że palacze umierają młodziej dusząc się przez raka płuc, bądź jakąś inna milusi rozedmę płuc. Jak umiecie palić okazyjnie to tego się trzymajcie, albo lepiej przestańcie w ogóle. Po licznych przykładach z mojego otoczenia stwierdzam ze w końcu i tak każdy się wciąga. A miało być tak pięknie prawda "Co-po-nie-którzy?".

Dzisiejszy dzień mojego niepalenia minął całkiem spoko, choć już zaczynają mnie boleć płuca i czuję coraz większe rozdrażnienie. Dlatego czas powoli kończyć i oderwać się od myśli o dymie, ogniu, tytoniu itd. itp.



Notka pamięci: 30 Października 1942 roku władze III Rzeszy Niemieckiej nakazały w ramach "Aktion T4" głodzenie pacjentów szpitali psychiatrycznych, w której wg. szacunków straciło zycie ok. 70 tysięcy chorych w myśl zasady:

"Vernichtung von lebensunwertem Leben" – "likwidacja życia niewartego życia"

Pamiętajcie o takich wydarzeniach, aby ludzkość nigdy więcej nie zrobiła niczego podobnego. A niekoniecznie o tym że w 1994 Tupac Shakur został pięciokrotnie postrzelony i obrabowany - jak już ktoś dzisiaj zdążył mnie poinformować (i zirytować przy okazji).

Wasz na zawsze nie jedyny:
POLITICAL_VORM