Jako że ostatnimi czasy rzadko tu zaglądałem to i nie zdążyłem tak jak większość ludzi opisać swoich noworocznych postanowień. Ależ mi smutno z tego powodu niezmiernie po prostu... Ale poważnie. Muszę nietypowo dla mnie dość optymistycznie powiedzieć że ten nowy rok rozpoczął się dość udanie. Robota jest, studia - jakie są, takie są, ale są. Samochodzik wreszcie (cholera!) jest, i oby tak dalej (Pewnie w tym momencie wszystko spierdoliłem i teraz wszystko zacznie się sypać. Norma.), ale miejmy nadzieję że ten rok przeminie bez przykrych niespodzianek, a potem następny... I następny... I tak do usranej śmierci. No to tyle jeśli chodzi o formalności.
Cztery zdania do przemyśleń skierowane ostatnio bezpośrednio do mojej osoby przez pewną osobę której głupota mogłaby oświetlić cały tunel w Kanale La Manche, a i jeszcze zostałoby na cały Hyde Park (Tak. Jadę do Londynu w kwietniu, stąd te skojarzenia)
Chcę je tu przytoczyć aby z pełną premedytacją napiętnować, wyszydzić i wyśmiać, pewne specyficzne sposoby myślenia na życie, narzucane wszystkim od momentu urodzenia aż do śmierci, choćby nie wiadomo jak głupiej i bezsensownej. Zawsze te same.
Numero Uno:
"Znajdź w sobie w końcu Boga!"
No nie wiem... Jakoś nigdy nie uważałem się za istotę boską (No chyba że chodzi o moja nieskazitelna aparycję. Tiaaa...). No chyba że źle zrozumiałem to zdanie?! Taaaak?! Nieee... Wcale się nie czepiam...
Numero Dos:
"Świat jest jak pustka wypełniona czymś"
Majstersztyk kurwa. Nawet nie wiem z której strony to ugryźć, albo złapać. Może powiem po prostu - "Nigdy nie sikaj pod wiatr bryzy północno-skandynawskiej podczas przesilenia letniego". Jak ma być bezsensownie to ja lubię tak konkretnie - od początku do końca.

Numero Tres (na 100% tego się tak nie pisze):
"Nie rozumiem jak można nie chcieć być uczniem Chrystusa."
Proste! Wolna Wola zioom!! Skoro dał nam ja Bóg, to chyba możemy z niej korzystać, czyż nie?
Numero Quatro (tu już jest szansa że to się tak pisze):
"Twoje niepowodzenia w życiu (O żadnych nie wspominałem tej osobie) spowodowane są brakiem składnika życia (anyż, cynamon, pieprz, czy kocimiętka?).
Buhahaha. Tylko że to takie powiedziane z ironią Buhahaha. Nic w tym śmiesznego. To jest tragiczne.
Podsumowując: Tak właśnie wyglądała moja rozmowa z księdzem katolickim, kilka dni temu, przez narzędzie mordu zwane czaterią. Używam tego od czasu do czasu, po to aby mieć o czym pisać tutaj. i jak widać - działa!.
No i jak zwykle coś z przeszłości:
4 lutego 1913r. w Paryżu uruchomiono pierwsze budki telefoniczne z ogólnie dostępnymi aparatami. Ważne wydarzenie, bo można stwierdzić że była to pierwsza ogólnodostępna sieć komunikacyjna na świecie - "Praojciec Internetu".
Pisał wasz zawsze nagi mentalnie:
POLITICAL_VORM
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz