wtorek, 16 lutego 2010

The rest is silence.

"Zwykły Facet" w ciemnym nieskazitelnie czystym i eleganckim garniturze podchodzi do fotela umiejscowionego w samym środku ciemnego pokoju, siada i zapala papierosa. Pierwszy wdech. Powoli wypuszcza powietrze w stronę samotnej żarówki zwisającej smętnie z sufitu, która migocze co jakiś czas, jakby była przerażona otulającym ją mrokiem i chciała się w końcu poddać jego objęciom. Zwykły Facet myśli. Jego głowa kiwa się majestatycznie, to w jedną, to w druga stronę. Powoli pali swojego papierosa w milczeniu wpatrując się na smętnie płynący w powietrze dym. W końcu mówi: "Wprowadź go...". Otwierają się drzwi. Postać w czarnej szacie i kapturze kata na głowie, wprowadza do pokoju Niezwykłego Faceta, o całkiem zwyczajnym ubiorze, możesz to być Ty lub ja. Ten człowiek ma czarny worek na głowie, i nerwowo się szarpie. Kat przytrzymuje go, krępując ręce i staje przed fotelem. "Czy wiesz dlaczego tu jesteś?" - pyta Zwykły Facet nieznacznie zmieniając pozycję na fotelu. "N-niee..." - odpowiada przyduszonym głosem Niezwykły Facet. "Usiądź." - Odpowiada tamten. Na ten znak kat przytrzymując jedną ręką ofiarę, wyciąga zza pleców pałkę i uderza Niezwykłego Faceta w boczną część lewego kolana. Rozlega się rozpaczliwy krzyk i głuche stukot ciała o podłogę. "Wy ludzie jesteście tacy krusi. Wystarczy jedno uderzenie, jeden ruch ręki losu, aby sprowadzić was do należytej wam pozycji" - mówi Zwykły Człowiek. "C-czego ode mnie chcesz...?" - pyta Niezwykły Człowiek, kuląc się na ziemi, i kurczowo łapiąc oddech po otrzymanym ciosie. "Po pierwsze mów mi Karma. Do drugie to ja będę zadawać Ci pytania a jeśli otrzymam satysfakcjonujące odpowiedzi, pozwolę zadać Ci kilka Twoich. Być może pozwolę Ci nawet zdjąć ten śmieszny worek z głowy, lecz na razie muszę nacieszyć się Twoim upadkiem. Jeśli okażesz słabość, mój sługa, przypomni Ci czym jest cierpienie. A trochę już go w życiu zaznałeś czyż nie?" - przemówił Zwykły Człowiek po czym nachylił się w stronę okaleczonego Niezwykłego Faceta. "To było pytanie." - dodał. "Tak... Karmo" - odpowiedział mu tamten. "To co jest najbardziej bolącą rzeczą w Twojej rzeczywistości?" - kontynuował Karma. "Nie wiem... chyba to że w ogóle istnieję. To zawsze mnie spotykają najgorsze rzeczy, to zawsze ja muszę być ofiarą.... tak jak teraz! Dlaczego mi to robicie?!" - wybuchnął Niezwykły Człowiek. Karma, wyprostował się w fotelu, poprawił garnitur i odpalając kolejnego papierosa uśmiechnął się zjadliwie. "Dlatego że tak dobrze to przetrzymujesz. Niejeden człowiek złamałby się od razu i palnąłby sobie w łeb, ale ty... Musimy Cię jeszcze trochę przetestować." - po czym skinął Katowi aby ten uczynił swoją powinność. W pokoju po raz kolejny rozległ się paskudny krzyk, a niczym nie wzruszony Karma przyglądał się bólowi Niezwykłego Człowieka, paląc przy tym spokojnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz