środa, 15 lipca 2009

Zastanawialiscie się jak to jest?

Człowiek rodzi się i już od samej maleńkości jest mu wpajane że świat się skończy.
Inni mówią że "Bóg" przyjdzie i osądzi sprawiedliwie wszystkich ludzi. Inni mówią, o wojnach,które przyczynią się do wyginięcia ludzkości a jeszcze inni szepcą o przebiegunowaniu Ziemi w przyszłości. A jaka jest najprawdziwsza prawda?
Że proszę Państwa... To wszystko można se w buty wsadzić bo ludzie nie umieją porządnie pogody przepowiedzieć, a się porywają na doomsday. Ja już nie wiem czy to takie tylko podtrzymywane ludzi w napięciu (bo czasami to nawet nudno jest... Wiem! Wywołajmy wojnę atomową!! łaaaa...) i może to kogoś bawi ale mnie irytuje. Nie zużywaj wody bo będzie koniec świata. Zawsze wyciągaj ładowarkę z gniazdka bo będzie koniec świata. Segreguj śmieci bo będzie koniec świata... Bla, bla, bla... Przykro mi. Nadmiar techniki zrobił ludziom kisiel z mózgu. Chcemy więcej wiedzieć, bo mamy coraz więcej możliwości co do zdobywania wiedzy. A potem jak już wiemy za dużo, to się zaczynamy przejmować. Ale czy potrzebnie? Załóżmy na to że powiedzielibyśmy tak ze 300 lat temu gdzieś na jakiejś równinie w Afryce że w 2012 roku ziemia się przebiegunuje i nastąpi armageddon. Pewnie ktoś by nas zrozumiał że nazywamy wodza szczepu hujem i kazano by nas zjeść w imię jakiegoś Boga. Wtedy ludzie nie mieli takich kretyńskich małych zmartwień, które zatruwają niektórym życie. Oni musieli się martwić jak przeżyć, i nie zostać przekąską jakiegoś niedobrego lewka, a my myślimy jak przeżyć koniec świata (swoją drogą kozackie sformułowanie, no nie?), co zrobić przed jego nadejściem, żeby pozałatwiać wszystkie sprawy (swoją drogą - po cholerę skoro nic już nie będzie?), i z tego wniosek że ludziom się NUUUDZI, i na siłę potrzebują czegoś co będzie im zajmowało myśli, choćby nie wiadomo jak dobrze im się powodziło to zawsze znajdzie się jakiś powód do narzekań.

Segreguj śmeici! Bo niebo kometami zaświeci!


Wpadł mi do głowy fajny pomysł! Jutro każdy kto to przeczyta niech stara się przez cały dzień, kompletnie na nic nie narzekać, a jak mu się zdarzy zabiadolić, to musi robić to samo następnego dnia... I tak aż do skutku.



Ktoś się dał nabrać na ten kawał przed chwilą? Chyba nie myślicie sobie że jestem aż tak niepoprawnym optymista żeby wierzyć w to że ktokolwiek zadałby sobie tyle "trudu", żeby coś takiego zrobić? W końcu i tak przestaniemy narzekać. Jak ten ziemski padoł łez szlag trafi i już nie będzie na co narzekać.
BTW. dzisiaj 599 rocznica bitwy pod Grunwaldem - chyba najważniejszej w historii Polski, jakby się tak zastanowić. Hail the Victorious Dead!!
Pisał Wasz pokorny sługa:

POLITICAL_VORM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz